|
|||||||||||||||||||||||||
| Ważna wiadomość: Artykuły poświęcone konwersji pomiędzy różnymi formatami video znajdziesz tutaj |
![]() ![]() |
śro, 04 mar 2009 - 22:32
Post
#1
|
|
![]() Już coś wiem ![]() ![]() ![]() Grupa: Przyjaciel serwisu Postów: 246 Rozpoczętych tematow: 73 Dołączył: pią, 02 gru 05 Skąd: TDT Nr użytkownika: 554 |
CYTAT Trwa polowanie CIA na niebezpiecznego przywódcę serii ataków terrorystycznych. Roger Ferris (L. DiCaprio) to człowiek agencji, który działa w terenie, przemieszczając się z miejsca na miejsce w pogoni za informacjami, które pozwolą mu uprzedzać zagrożenie. Oko na niebie - satelitarne łącze obserwuje Ferrisa. Po drugiej stronie łącza znajduje się Ed Hoffman (R. Crowe), kontrolujący przebieg zdarzeń z odległości tysięcy kilometrów. I gdy Ferris zbliża się do celu, odkrywa, że zaufanie może stanowić śmiertelne zagrożenie lecz jest konieczne do przetrwania. Źródło:Filmweb.pl Leonardo Di Caprio przez cały czas kojarzył mi się z Titanikiem. Taki "słodziutki" chłoptaś. Mimo, że grywał już poważniejsze role, cały czas go takim zapamiętałem. Aż do tego filmu, pokazał się tu z zupełnie innej strony. Fabuła na czasie, początkowo troszeczkę pokazana w miałki sposób, później nabiera tempa. Niby nie maiłem się do czego przyczepić, ale chyba widziałem lepsze. Moja ocena: 6,5/10 |
|
|
|
sob, 14 mar 2009 - 12:46
Post
#2
|
|
![]() Już coś wiem ![]() ![]() ![]() Grupa: Przyjaciel serwisu Postów: 393 Rozpoczętych tematow: 53 Dołączył: pon, 28 lis 05 Skąd: 3miasto Nr użytkownika: 382 |
Rzeczywiście rola w filmie "Titanic" była komercyjnym punktem zwrotnym w karierze Leonarda, mnie jednak kojarzy się z innym filmem. Pierwszy raz widziałem go na ekranie w "Co gryzie Gilberta Grape'a", gdzie grał rolę umysłowo upośledzonego Arnie'go. Miałem wówczas wrażenie, że w roli tej obsadzono autentycznie chorego człowieka - a to dla aktora chyba jest najważniejsze :-). Potem grywał głównie bardziej chłopięce role, ze względu na swój typ urody. Możemy go też zobaczyć w "Droga do szczęścia" (na marginesie - polecam, ale to temat na inną recenzję).
Wracając do tematu, film "Body Of Lies" rzeczywiście nie zachwyca, nie daje też żadnej przyczyny, aby zatrzymać widza przez całą projekcję na tyłku, ale też nie daje powodów do tego, aby widz tę projekcję przedwcześnie porzucił. Ot takie po prostu zwykłe kino. Moim zdaniem jednak ocena 6,5 jest nieco zaniżona. Daję 7/10. |
|
|
|
| Google Bot |
Post
#
|
![]() Google Ads |
|
|
|
|
![]() ![]() |
|
Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: środa, 08 luty 2012 - 16:17 |